Wywiadu udzieliła nam niezwykła kobieta, która pokazała, że niemożliwe nie istnieje. Po dziewięćdziesiątce weszła w świat mediów społecznościowych i go zawojowała. Zaraża optymizmem i chęcią do życia. Poznajcie Panią Anię.
Ania i Marta: Dzień dobry Pani Aniu, to dla nas wielki zaszczyt, że możemy z Panią porozmawiać. Ostatni rok był trudny i zaskakujący. Pandemia pokrzyżowała plany wielu z nas, a przez zamknięcie w domach dotknęła nas większa samotność. Swojego rodzaju oknem na świat stał się Instagram. Jak radzi sobie Pani w tym trudnym, pandemicznym czasie? Czy Pani życie zmieniło się po założeniu Instagrama?
Pani Ania: Dzień dobry, na pewno nie jest łatwo, tym bardziej że na początku marca 2020 roku, jeszcze przed oficjalnym lock downem, poprosiłam moją córkę by przestała pracować — po prostu się bałam. Zgodziła się i tym samym znalazłyśmy się w bardzo ciężkiej sytuacji, bo jej pieniądze skończyły się jesienią i próbujemy przetrwać tylko za moje pieniążki, a to jest prawie niemożliwe…
Instagram założyłam kilka miesięcy wcześniej, a czas pandemii pozwolił na nim się skupić, chociaż tak naprawdę zadecydowało po prostu dobre serce wielu ludzi, którzy w lipcu zaczęli szukać mojego pakietu wyborczego.

Istnieją na świecie regiony, które zamieszkuje najwięcej stulatków — nazywano je Strefami Niebieskimi. Jedną z cech, która łączy ich mieszkańców są dobre relacje z przyjaciółmi i rodziną. Z Instagrama wynika, że relacje te są dla Pani ważne. Jak spędza Pani czas z bliskimi?
Od roku spędzam czas tylko bezpośrednio z moimi ludźmi, czyli moją córką, bo to jest najbezpieczniejsze dla mnie. I tu doceniam siłę IG – to dzięki niemu mam kontakt taki prawdziwy z tak wieloma ludźmi.
Ruch jest niezwykle ważnym czynnikiem w utrzymaniu zdrowia i zapobieganiu starzenia. Widzimy, że spacery — na ile zdrowie pozwala — są Pani rutyną. Czy przywiązywała Pani uwagę do aktywności fizycznej też w młodości?
Ja od dziecka kochałam sport — proszę pamiętać — kiedy ja byłam dzieckiem, to nie było ani telewizji, ani komputerów, wiec cały wolny czas po szkole spędzaliśmy bawiąc się albo trenując.
Należałam do Orląt przy Związku Strzeleckim i tam uprawiałam biegi i skok w dal — nawet raz zakwalifikowałam się do etapu wojewódzkiego i pojechałam na zawody do Stanisławowa.
Natomiast ostatnio z ruchem jest u mnie krucho. Jeszcze na początku marca 2020 roku godzinny spacer do parku był u mnie codzienną normą, Niestety, pandemia zmusiła mnie do pozostania w domu na pół roku. Ja nie mam ani ogrodu, ani balkonu. Nie wiem, czy to ten czas przyłożył się do tego, ale zdrowie bardzo zaczęło mi szwankować. Przez minimum pół ostatniego roku nie mogłam złapać tchu i bardzo szybko się męczyłam. Zaczęto robić mi wszystkie badania po kolei, żeby wykluczyć ewentualne przyczyny. Już wiem, że mam powiększone serce, które ma problem z przepompowaniem krwi. Dostałam nowy lek, biorę go drugi miesiąc i widzę ogromną poprawę. Mam nadzieję, że znów zacznę moje spacery 🙂

Nie wypada pytać kobiet o wagę, ale chciałybyśmy do tego delikatnie nawiązać. Według naukowców mniejsze ilości spożywanych kalorii korelują ze zwiększoną długością życia. Jak wygląda Pani dieta, a jak wyglądała kiedyś? Czy całe życie utrzymywała Pani szczupłą sylwetkę?
Oj moja waga i dieta… Ważę między 55 a 57 kg przy wzroście poniżej 160 cm. Ja pochodzę ze Wschodu dawnej Polski, tam jadło się bardzo tłusto. Przez całe życie jadłam „normalnie” i wszystko. Ostatnie 10 lat to kuchnia moich ludzi- mięso maksymalnie 2 razy w tygodniu, ryby, bardzo dużo nabiału, różne orzechy i ziarna, często włoska kuchnia (różne pasty) i jak najczęściej zupy. Prawie nie ma u nas żywności przetworzonej. Codziennie jem 5 posiłków o tej samej porze.

Jeanne Louise Calment, najdłużej żyjąca osoba, w dniu swoich 112 urodzin odpaliła papierosa od świeczki na torcie. Czy Pani też miała swoje grzeszki?
Oj, była wojna i głód, a my próbowaliśmy go oszukać. Zaczęłam palić w wieku 16 lat…. Skończyłam, kiedy mój mąż miał zawał serca, czyli w wieku 57 lat… No ale lepiej późno niż wcale.
Jakie jest Pani największe marzenie?
Wyruszyć kamperem w być może największą przygodę mojego życia.
Według Japończyków receptą na długie i szczęśliwe życie jest „Ikigai”, które oznacza przyjemność i istotę życia. Można to też określić jako siłę napędową — powód, dla którego chce się rano wstać z łóżka. Czy ma Pani swoje Ikigai?
Chyba najbardziej, że przebywa się z osobą/ osobami, których się najbardziej kocha.
Czy gdyby Pani mogła cofnąć się w czasie, zmieniłaby Pani coś w swoim życiu?
Trudne pytanie — może wcześniej pomyślałabym o podróżach.
Last but not least: jakie rady dałaby Pani młodszym pokoleniom?
Żadnych — każdy musi swoje życie przeżyć sam. Choć może tylko jedno — jeśli macie marzenia, to nie odkładajcie ich na później, bo może zabraknąć czasu. Żyjcie tu i teraz, bo w przeszłości już nic nie zmienicie, a przyszłość może nie nastąpić. To Wy decydujcie o Waszym życiu, a nie odwrotnie — życie nie może decydować o Was.



